Badania Ramazzini Institute wykazują, że promieniowanie stacji bazowych nie zwiększa ryzyka zachorowania na nerwiaka osłonkowego i glejaka

Autor publikacji: Dariusz Leszczyński

22 marca br. w czasopiśmie Environmental Research ukazał się artykuł: „Raport z badań nad guzami mózgu i serca u szczurów Sprague’a-Dawleya wystawionych od okresu prenatalnego do naturalnej śmierci na pole elektromagnetyczne o pochodzące od telefonii komórkowej odzwierciedlające emisję promieniowania stacji bazowej GSM o częstotliwości 1,8 GHz” (Falcioni et al.), którego głównym autorem jest Fiorella Belpoggi, dyrektor ds. badań w Instytucie Ramazziniego we Włoszech. Badanie to zostało słusznie ogłoszone największym dotychczas eksperymentem na zwierzętach, badającym wpływ promieniowania emitowanego przez stację bazową telefonii komórkowej na szczury.

Autorzy badania piszą, że:

“…Statystycznie istotny wzrost częstości występowania nerwiaka osłonkowego (Schwannoma) zaobserwowano u samców szczura wystawionych na najwyższą dawkę (50 V/m). Ponadto zaobserwowano częstsze, ale statycznie nieistotne występowanie rozrostu komórek Schwanna w sercu samców i samic szczura wystawionych na najwyższą dawkę (50 V/m). Częstsze, ale statycznie nieistotne występowanie złośliwych guzów glejowych zaobserwowano u samic szczura wystawionych na najwyższą dawkę (50 V/m)…”

…i na tej podstawie stwierdzają, że:

“…Ustalenia RI [Instytutu Ramazziniego] dotyczące ekspozycji na promieniowanie radiowe w polu bliskim są zgodne z wynikami badań NTP nad ekspozycją w polu dalekim, ponieważ w obu stwierdzono częstsze występowanie guzów mózgu i serca u szczurów Sprague’a-Dawleya wystawionych na promieniowanie radiowe. Guzy te mają ten sam typ histologiczny, co guzy obserwowane w niektórych badaniach epidemiologicznych nad użytkownikami telefonów komórkowych…”

Po opublikowaniu badań Instytutu Ramazziniego różne media i portale informowały, że ta zrecenzowana praca nie tylko wzmacnia ustalenia badań NTP, ale że jest „przełomowa”.

Z badaniami Instytutu Ramazziniego jest jednak pewien problem, a nazywanie ich „przełomowymi” jest przedwczesne.

Określenie pracy jako „zrecenzowanej” (peer-review) nie oznacza automatycznie, że wyniki badan i ich interpretacja jest prawidłowa. Z mojego doświadczenia w roli redaktora czasopism naukowych (Bioelectromagnetics, Proteomics, Frontiers) dobrze wiem, jak niedoskonały jest proces recenzowania. W artykule opublikowanym w The Scientist Magazine powiedziałem:

„…Publikacja badania naukowego w recenzowanym czasopiśmie jest często uważana za swego rodzaju nobilitację, która potwierdza jego wartość. Proces recenzowania ma na celu zapewnić prawidłowość i jakość publikowanych prac naukowych. Nie zawsze się tak dzieje. Kiedy recenzenci zawodzą, ukazują się kiepskie prace.

Według niedawnej analizy opublikowanej w Proceedings of the National Academy of Sciences, około 67 proc. spośród 2047 badań wycofano z czasopism biomedycznych i przyrodniczych (dane na 3 maja 2012 r.) z powodu nierzetelności naukowej. Jednakże te same badania PNAS wykazały, że około 21 proc. prac wycofano z powodu błędu naukowego. Wskazuje to, że błędy w procesie recenzji doprowadziły do opublikowania badań, które nie powinny przejść przez sito. Te względnie nieliczne błędne prace, które zostały opublikowane (ok. 436) mogą być wierzchołkiem góry lodowej powstałej wskutek niechęci redaktorów do podejmowania działań.

Recenzje naukowe to niewątpliwe niedoskonały proces, delikatnie mówiąc. Niedbałe recenzje lub recenzenci pozwalają podrzędnej nauce zaistnieć w literaturze. Słyszymy o takich przeoczeniach, kiedy badania są wycofywane z powodu „błędu naukowego”. W rzeczywistości w takich przypadkach błąd leży po stronie recenzentów, którzy powinni byli wyłapać pomyłki lub oszustwa w swojej pierwotnej recenzji. Winę ponoszą jednak również redaktorzy czasopism, którzy niewystarczająco korzystają ze swojego prawa do wycofywania prac z błędami naukowymi…”

Redaktor czasopisma wybiera recenzentów, a poprzez dobór recenzentów może, jeśli ma takie życzenie, zagwarantować, że manuskrypt zostanie zaakceptowany lub odrzucony.

Badania Instytutu Ramazziniego rzeczywiście są największym eksperymentem na zwierzętach sprawdzającym skutki promieniowania stacji bazowych. I rzeczywiście zostały zrecenzowane. I… nic ponadto…

Stwierdzenie autorów, że ich badanie wykazuje zwiększone ryzyko rozwoju nerwiaka osłonkowego i glejaka u samców szczura wystawionych przez całe życie na promieniowanie emitowane przez stacje bazowe, nie jest wystarczająco poparte danymi przedstawionymi w badaniu.

W tabeli 2 w badaniach Instytutu Ramazziniego przedstawiono dane dotyczące nerwiaka.

Bliższe spojrzenie na liczby w ostatniej kolumnie tabeli 2, prezentujące odsetek zwierząt, u których rozwinął się nerwiak, poddaje w wątpliwość stwierdzenie autorów. Jedyny statystycznie istotny wynik w całym badaniu Instytutu Ramazziniego może być dziełem przypadku. W grupie kontrolnej nie było przypadków spontanicznego nerwiaka…

Wyjaśnienie, że w grupie kontrolnej samców nie było przypadków nerwiaka, bo zwierzęta były ekranowane w klatce Faradaya, jest nieprzekonujące, ponieważ nerwiak rozwijał się u samic szczura z grupy kontrolnej również umieszczonej w klatce Faradaya.

Wiarygodność jedynego statystycznie istotnego wyniku w całym badaniu Instytutu Ramazziniego wydaje się bardzo niska, ponieważ w badaniu NTP konieczna była ekspozycja ze współczynnikiem absorpcji swoistej (SAR) równym 6 W/kg w celu wywołania mierzalnej liczby przypadków nerwiaka (6 na 90 szczurów), a ekspozycje na poziomie 1,5 W/kg i 3 W/kg nie przełożyły się na istotną liczbę przypadków (2/90 i 1/90). Ekspozycje w badaniu Instytutu Ramazziniego były znacznie niższe niż w badaniu NTP. Najwyższy poziom ekspozycji w badaniu Instytutu Ramazziniego wyniósł 50 V/m, co odpowiada mniej więcej 0,1 W/kg, a więc 60 razy mniej niż poziom promieniowania, który wywołał nerwiaka u 5 na 90 szczurów w badaniu NTP. Gdyby dane Instytutu Ramazziniego były poprawne, to w badaniu NTP nerwiak powinien był występować znacznie częściej, niż działo się to w rzeczywistości.

Wiarygodność danych dotyczących samców szczura jeszcze bardziej zmniejszają dane dotyczące samic, u których poziom nerwiaka w grupie kontrolnej jest ponad 3-krotnie wyższy od oczekiwanego historycznie i najwyższy poziom nerwiaka u samic szczura zaobserwowano w grupie o najniższej ekspozycji.

Autorzy badania Instytutu Ramazziniego twierdzą też, że ekspozycja na promieniowanie o natężeniu porównywalnym z tym ze stacji bazowej zwiększyłoby ryzyko powstania glejaka. Jednakże spojrzenie na tabelę 3 poddaje w wątpliwość również to stwierdzenie.

Samice szczura rzekomo zachorowały na glejaka z powodu ekspozycji na promieniowanie, co podobno znajduje potwierdzenie w danych NTP. Jednak w badaniu NTP glejak rozwinął się u samców, nie u samic. Podczas gdy historyczne poziomy glejaka u samic szczura zgadzają się z zaobserwowanymi w grupie kontrolnej, z samcami jest inaczej. Dane historyczne wskazują, że u samców szczura 1,3 proc. populacji grupy kontrolnej powinno zachorować na glejaka, a w badaniu Instytutu Ramazziniego liczba ta wynosi zero.

Wiarygodność danych dotyczących glejaka u samic szczura wydaje się jeszcze mniejsza, jeśli porównać poziomy ekspozycji w badaniach NTP i Instytutu Ramazziniego. Jeśli dane Instytutu Ramazziniego są prawidłowe, to w badaniach NTP powinno było wystąpić znacznie więcej przypadków glejaka u samic szczura… a nie wystąpiło.

Główny problem z badaniem Instytutu Ramazziniego polega na czułości prób przeprowadzanych przy bardzo niskim natężeniu promieniowania. Choć łączna liczba zwierząt poddanych badaniu jest wysoka, to liczby zwierząt w każdej eksperymentalnej grupie są względnie niskie, kiedy szuka się rzadkiej choroby przy skrajnie niskim poziomie ekspozycji. Spontaniczne „pojawienie się” lub „zniknięcie” jednego przypadku choroby (jedno zwierze zachorowało) w grupie eksperymentalnej ma istotne konsekwencje. Porównanie wyników badań Instytutu Ramazziniego przeprowadzonych przy bardzo niskim natężeniu promieniowania z wynikami NTP uzyskanymi przy znacznie większym poziomie ekspozycji sugeruje, że jeśli dane Instytutu Ramazziniego są prawidłowe, to badania NTP powinny były wykryć znacznie więcej przypadków nerwiaka i glejaka.

Istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że przypadki nerwiaka i glejaka w badaniu Instytutu Ramazziniego były wywołane ekspozycją na promieniowanie na poziomie wytwarzanym przez stacje bazowe. Jest to raczej „zakłócenie” spowodowane losowym występowaniem spontanicznych przypadków nerwiaka lub glejaka w grupach eksperymentalnych.

Link do oryginalnej publikacji: https://betweenrockandhardplace.wordpress.com/2018/03/25/leszczynski-ramazzini-study-shows-that-cell-tower-radiation-does-not-increase-risk-for-schwannoma-and-glioma/amp/?__twitter_impression=true